Karpaty Rumuńskie

FORUM Najnowsze Tematy
 Wielkanoc w Rumunii, czyli plany na kwiecień 2012
 Dziegieć czy węgiel drzewny
 13 przygoda z Rumunią, czyli relacja z październikowego wyja
 Rumunia sierpień/wrzesień 2011 plany
 Rumunia październik 2011 - plany

RUMUNIA PLANY 2010

RUMUNIA maj 2010 - PLANY
RUMUNIA czerwiec 2010 - PLANY

RUMUNIA wrzesień 2009

Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci
Dzień czwarty
Dzień piąty
Dzień szósty
Dzień siódmy

Plany

RUMUNIA/BUŁGARIA sierpień 2009

Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci
Dzień czwarty
Dzień piąty
Dzień szósty
Dzień siódmy
Dzień ósmy
Dzień dziewiąty
Dzień dziesiąty
Dzień jedenasty
Dzień dwunasty
Dzień trzynasty
Dzień czternasty

Takie były plany

RUMUNIA maj 2009

Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci
Dzień czwarty
Dzień piąty
Dzień szósty
Dzień siódmy
Dzień ósmy
Dzień dziewiąty
Dzień dziesiąty
Dzień jedenasty
Dzień dwunasty
Dzień trzynasty
Dzień czternasty
Dzień piętnasty
Dzień szesnasty


Takie były plany


Nasze serwisy

Karpacki Portal Internetowy
Bieszczadzki Portal Internetowy
Na początku zapowiadało się, że do Rumunii pojedzie spora ekipa, skończyło się na jednym samochodzie i trzech osobach - Krysi, Marcinie i Irasie, czyli mnie. Osobną ekipą była grupa Wojtka i Andrzej + Andrzej, która do Rumuni pojechała troszkę po nas i spędzała czas bardziej stacjonarnie, nasze ścieżki skrzyżowały się tylko raz.

16.05.2009 - DZIEŃ 1 - W drodze w Maramauresz

Wyjazd z Bieszczadów jeszcze przed świtem w kierunku Radoszyc. Słowację i Węgry przejeżdżamy bardzo szybko i docieramy do granicy rumuńskiej. Na przejściu pusto, pokazujemy dowody osobiste i po minucie jesteśmy w kraju Drakuli. Rozglądamy się za jakimś punktem gdzie można nabyć winiety, kilka jest ale wszystkie zamknięte więc olewamy ten punkt wycieczki i pędzimy dalej by w jakimś przydrożnym barze skosztować rumuńskiego omleta. Jeszcze przed omletem opychamy się truskawkami, które można już tu było nabyć w przydrożnych straganach. Drogi w Rumunii niewiele różnią się od tych na Ukrainie a miejscowi kierowcy jeżdżą jak by życie straciło dla nich sens. Powoli opuszczamy równiny i wyjeżdżamy na pierwszą przełęcz a na jej szczycie robimy foto stop. Spotykamy tu pierwszych i ostatnich Polaków podczas naszej wyprawy. Następny cel to Sapanta słynąca z wesołego cmentarza i najwyższej drewnianej cerkwi.

WESOŁY CMENTARZ W SAPANCIE




SAPANTA I KIRKUT



SAPANTA I NAJWYŻSZA DREWNIANA CERKIEW




Opuszczamy Sapante i kierujemy się w stronę Syhotu Maramaroskiego. To miasteczko z wieloma ciekawymi zabytkami niestety wiele ciekawych miejsc po drodze musimy sobie odpuścić skoro chcemy zjechać pół Rumuni, decydujemy się tylko na odwiedzenie skansenu.

SYHOT MARAMAROSKI - SKANSEN





Po bardzo szybkim zwiedzeniu skansenu ruszyliśmy w kierunku Borsy. Wybraliśmy drogę równoległą do drogi głównej przez Barsane, Rozavlea i Sacel ze względu na sporą ilość cerkwi i monastyrów po drodze. Kilka z nich zaliczyliśmy ale czas gonił i po kilku przystankach już nam się nie chciało zatrzymywać. Trzeba coś zostawić na następne wyjazdy.

KILKA CERKWI I MONASTYRÓW W DRODZE DO BORSY






MINĘLIŚMY BORSE I ZACZĘLIŚMY PIĄĆ SIĘ SERPENTYNAMI NA PRZEŁĘCZ PRZYSŁUP





Na przełęczy Przysłup zapadła decyzja, że skręcamy w lewo i jedziemy w góry Marmaroskie. Ruszyliśmy stokówką przez połoninę ale dzień zbliżał się ku końcowi a niebo nie nastrajało optymistycznie. Dojechaliśmy do owczarni i w tym miejscu postanowiliśmy rozbić biwak, było to ostatnie miejsce z dostępem do opału, dalej była już tylko Połonina z morzem traw. Zdążyliśmy rozbić namioty, wziąść prysznic, zorganizować opał i napalić ognisko gdy zaczęło padać. Na szczęście deszczyk był przelotny a burza mruczała gdzieś daleko więc resztę wieczoru spędziliśmy przy ogniu piekąc kiełbache, ziemniaki i podziwiając ostatnie widoki kończącego się dnia.



OSTATNIE WIDOKI DNIA I PIERWSZY BIWAK