Karpaty Rumuńskie

FORUM Najnowsze Tematy
 Rumunia - wrzesień 2010, plany i relacja online.
 Fogaras
 Łukiem Karpat po Dobrudżę – Relacja
 Rumunia wrzesień - chętni?
 Rumunia 07/08 2010 Fotorelacja online

RUMUNIA PLANY 2010

RUMUNIA maj 2010 - PLANY
RUMUNIA czerwiec 2010 - PLANY

RUMUNIA wrzesień 2009

Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci
Dzień czwarty
Dzień piąty
Dzień szósty
Dzień siódmy

Plany

RUMUNIA/BUŁGARIA sierpień 2009

Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci
Dzień czwarty
Dzień piąty
Dzień szósty
Dzień siódmy
Dzień ósmy
Dzień dziewiąty
Dzień dziesiąty
Dzień jedenasty
Dzień dwunasty
Dzień trzynasty
Dzień czternasty

Takie były plany

RUMUNIA maj 2009

Dzień pierwszy
Dzień drugi
Dzień trzeci
Dzień czwarty
Dzień piąty
Dzień szósty
Dzień siódmy
Dzień ósmy
Dzień dziewiąty
Dzień dziesiąty
Dzień jedenasty
Dzień dwunasty
Dzień trzynasty
Dzień czternasty
Dzień piętnasty
Dzień szesnasty


Takie były plany


Nasze serwisy

Karpacki Portal Internetowy
Bieszczadzki Portal Internetowy
18.05.2009 - DZIEŃ 3 - Vf Galatului i Rodniańskie od południa

Rano dosyć szybko słońce wygnało nas z namiotów, na zewnątrz panowała iście letnia pogoda, było bardzo gorąco choć byliśmy na około 1700m wysokości. Rozpoczął się codzienny poranny rytuał - picie kawy, herbaty, śniadanko i zwijanie obozu. Dziś w planach: po zwinięciu obozu wycieczka na szczyt Vf Galatului (2048m), powrót do samochodu i przejazd na południe Gór Rodniańskich przez Przełęcz Rotunda (1271m) w rejon Przełęczy Montele Dosu Gajei (1721m).


























Po powrocie z gór na dachu samochodu czekała już na nas cieplutka woda więc prysznico i w drogę. Zjechaliśmy na Przełęcz Przysłup a potem na wschód by zaatakować Rodniańskie od południa. Niestety przejechaliśmy zjazd co poskutkowało obiadem w fajnej restauracji w Carlibabie. Skosztowaliśmy tam pysznej tradycyjnej rumuńskiej zupy, podładowaliśmy akumulatory i inne elektryczne urządzenia a z racji tego, że Krysia wyraziła chęć bycia kierowcą mogłem z Marcinem uraczyć się piwem. Z pełnymi brzuchami i pęcherzami ruszyliśmy w kierunku Przełęczy Rotunda a dalej już górską stokówką do celu naszej dzisiejszej wyprawy. Wszystko szło pięknie puki na naszej drodze nie stanął szlaban rodniańskiego parku. Generalnie cała droga biegnie poza granicami parku i tylko w tym miejscu serpentyna swoim łukiem o niego zahacza. Po oględzinach widzimy objazd ścinający serpentynę ale nieźle stromy i po trawie. Zmierzchało już na trawie rosa więc decyzję o dalszej eksploracji tej trasy postanowiliśmy odłożyć do rana bo podjazd po mokrej trawie nie był zbyt rozsądny. Szybko rozbiliśmy namioty, zorganizowaliśmy opał i po chwili piekliśmy kiełbaski popijając je sporą ilością rumuńskiego wina.