18.05.2009 - DZIEŃ 3 - Vf Galatului i Rodniańskie od południa
Rano dosyć szybko słońce wygnało nas z namiotów, na zewnątrz panowała iście letnia pogoda, było bardzo gorąco choć byliśmy na około 1700m wysokości. Rozpoczął się codzienny poranny rytuał - picie kawy, herbaty, śniadanko i zwijanie obozu. Dziś w planach: po zwinięciu obozu wycieczka na szczyt Vf Galatului (2048m), powrót do samochodu i przejazd na południe Gór Rodniańskich przez Przełęcz Rotunda (1271m) w rejon Przełęczy Montele Dosu Gajei (1721m).
Po powrocie z gór na dachu samochodu czekała już na nas cieplutka woda więc prysznico i w drogę. Zjechaliśmy na Przełęcz Przysłup a potem na wschód by zaatakować Rodniańskie od południa. Niestety przejechaliśmy zjazd co poskutkowało obiadem w fajnej restauracji w Carlibabie. Skosztowaliśmy tam pysznej tradycyjnej rumuńskiej zupy, podładowaliśmy akumulatory i inne elektryczne urządzenia a z racji tego, że Krysia wyraziła chęć bycia kierowcą mogłem z Marcinem uraczyć się piwem. Z pełnymi brzuchami i pęcherzami ruszyliśmy w kierunku Przełęczy Rotunda a dalej już górską stokówką do celu naszej dzisiejszej wyprawy. Wszystko szło pięknie puki na naszej drodze nie stanął szlaban rodniańskiego parku. Generalnie cała droga biegnie poza granicami parku i tylko w tym miejscu serpentyna swoim łukiem o niego zahacza. Po oględzinach widzimy objazd ścinający serpentynę ale nieźle stromy i po trawie. Zmierzchało już na trawie rosa więc decyzję o dalszej eksploracji tej trasy postanowiliśmy odłożyć do rana bo podjazd po mokrej trawie nie był zbyt rozsądny. Szybko rozbiliśmy namioty, zorganizowaliśmy opał i po chwili piekliśmy kiełbaski popijając je sporą ilością rumuńskiego wina.